2015-03-09

Barbie jest w ciąży

„Zaczęłam od książeczek, potem zapragnęłam kupić córce lalkę anatomiczną” – mówi o początkach swojego sklepu z zabawkami do wychowania seksualnego dzieci Ewa Kostoń, mama 5-letniej Mai.

Gaga: Skąd pomysł na sklep z takimi zabawkami?

Ewa Kostoń: Seksualnością interesowałam się już od dość dawna. Poza pracą w reklamie zajmowałam się prowadzeniem zajęć dla dzieci i młodzieży, w tym także z edukacji seksualnej. Kiedy w moim życiu pojawiło się dziecko, zaczęłam szukać materiałów i produktów, które wspomogłyby rozwój córki także na tym polu. Zdawałam sobie sprawę z tego, że w naszym społeczeństwie seksualność dziecka jest tematem tabu, ale z drugiej strony liczyłam, że na pewno uda się coś znaleźć. Zaczęłam od książeczek, weryfikując ich treść i sprawdzając, co mojemu dziecku się spodoba. Potem zapragnęłam kupić córce lalkę anatomiczną, taką z wyodrębnioną płcią, i nigdzie nie mogłam jej znaleźć. Zapytałam więc swojego szwagra, który pracuje w jednej z hurtowni zabawek dla dzieci, gdzie mogłabym ją dostać. Nie wiedział, stwierdził wręcz, że w naszym kraju z powodów poglądowych podobne zabawki nie są dostępne. I tak pewnego wieczoru wpadł mi do głowy pomysł otwarcia sklepu, który grupowałby akcesoria wspomagające rozwój seksualny dzieci i młodzieży.

Gaga: Co nowego można w nim znaleźć? Przecież lalki były od zawsze ...

Ewa Kostoń: Lalki były, są i będą. Przeróżne. Lalki anatomiczne, o których tutaj mowa, różnią się od tradycyjnych tym, że mają delikatnie zarysowany srom lub penisa, niektóre też odbyt. Wielu rodziców pyta, czy aby taka lalka nie rozbudza seksualnie dziecka. Nie. Natomiast brak płci u lalek mających wyodrębnioną pupę, zgięcia nóg, łokcie, sutki, nawet pępek, który wydawałby się zbędny, może być sygnałem, że ta sfera ciała jest ukrywana. A jeśli coś zasłaniamy, to o tym nie mówmy. Tym bardziej że często dzieci otrzymują potwierdzenie tego faktu w życiu codziennym, kiedy przejawy ich seksualności są tłumione i źle postrzegane. Brak tak ważnego elementu u lalki jest sygnałem, że moje genitalia, moja płciowość, są sprawą tabu. Oczywiście nie chodzi tutaj o to, aby wszystkie lalki miały zaznaczoną płeć, ale całkowita jej eliminacja w tego rodzaju zabawkach może nieść fałszywy komunikat dla dziecka. Nadawanie przez nie płci lalce jest częstym zjawiskiem i to pokazuje, jak istotny jest to element w zabawie. Na rynku można ponadto znaleźć lalki etniczne, które oswajają dziecko z innością i uczą tolerancji, oraz lalki „promujące” karmienie piersią. Widziałam też Barbie w ciąży i rodzącą, ale niestety tylko w internecie. Moim zdaniem te ostatnie zabawki powinny być przeznaczone nie dla maluchów, lecz dla starszych dzieci, które chodzą już do szkoły. Coraz więcej rodziców chce też kupić lalkę dla chłopca, przeważnie wtedy, kiedy w domu ma pojawić się młodsze rodzeństwo.

Gaga: Jak klienci reagują na zabawki?

Ewa Kostoń: Dotychczas bardzo pozytywnie. Zdaję sobie sprawę z tego, że ofertą sklepu nie będą zainteresowani wszyscy. Ale cieszę się, że wypełniłam pewną lukę na rynku i osoby, którym zależy na wspieraniu psychorozwoju seksualnego swoich dzieci, będą mogły skorzystać z naszego asortymentu.

Gaga: Czy środowiska przeciwne edukacji seksualnej nie atakowały Pani?

Ewa Kostoń: Jestem nastawiona pozytywnie, szanuję poglądy innych ludzi i uważam, że każdy ma prawo w sposób kulturalny wyrażać swoje zdanie i uwagi. Seksualność, nie tylko dzieci, ale też osób starszych, z niepełnosprawnością ruchową i intelektualną włącznie, to nadal temat, który nie zawsze spotyka się z przychylną opinią. Od zarania dziejów była ona, jest i zapewne jeszcze długo będzie sferą, którą chcą kontrolować zarówno politycy, jak i osoby z różnych kręgów wyznaniowych. Trzeba się z tym pogodzić i dalej robić swoje.

Rozmawiała: Weronika Kowalska

Wywiad ukazał się w lipcowo-sierpniowym numerze magazynu Gaga.

Czytany 1293 razy